The Table nie ma być cateringiem z ładną zastawą. Ma być jednym, zaprojektowanym doświadczeniem.
Stół jest jednym z najstarszych narzędzi gościnności. Ludzie siadają przy nim, zanim zaczną mówić o designie, biznesie czy sztuce. Dlatego w Private House chcemy potraktować go jak pełnoprawny projekt, a nie mebel przykryty obrusem pięć minut przed kolacją.
Jeden motyw, wiele warstw
Menu, porcelana, szkło, kwiaty, świece, muzyka, zapach i światło powinny należeć do tej samej historii. Nie chodzi o idealne dopasowanie kolorów. Chodzi o rytm. O to, by wieczór miał początek, zmianę tempa i zakończenie.
Bałtyk bez pocztówki
Nadmorskość łatwo zamienić w zestaw oczywistych symboli. Muszle, kotwice i granatowe paski zostawmy sklepom z pamiątkami. Bałtyk może być obecny inaczej: w chłodnym świetle, mineralnej palecie, smaku, fakturze szkła, surowym lnie i zapachu.
Object at the table
Każda edycja The Table może otrzymać własny numerowany Object. Mały przedmiot staje się pamięcią wieczoru, a z czasem częścią Archive. Nie jest gadżetem reklamowym. Logo, jeśli w ogóle się pojawia, powinno być dyskretne.
Dwadzieścia miejsc
Kameralność jest częścią wartości. Przy stole dla dwudziestu osób rozmowa może jeszcze pozostać rozmową. Goście nie są publicznością. Są częścią wieczoru.
Po kolacji
Najlepszy event nie kończy się wraz z deserem. Zostają fotografie, film, przedmiot, zapach i wspomnienie konkretnego miejsca. Właśnie z takich warstw ma powstawać Private House: jako wydarzenie, ale również jako kolejny rozdział LUX RELAX.
“Miejsce zaczyna działać wtedy, kiedy przestajemy zauważać wysiłek potrzebny do jego stworzenia.”
